RAZEM CZY OSOBNO? WYSTAWA FOTOGRAFII EWY I MARKA DYTFELDÓW W MUZEUM REGIONALNYM W OSTRZESZOWIE

Marek Dytfeld zafascynował się fotografią w latach 1970. Wtedy pod okiem Antoniego Bajerleina w ciemni klubu KADR w Ostrzeszowskim Domu Kultury poznawał tajniki światłoczułych procesów. Klub fotograficzny był wtedy dla niego i wielu innych zarażonych magią negatywowo-pozytywowych obrazów wyrocznią i jedynym w tym czasie źródłem wiedzy na ten temat. Fotografia pozostawała ciągle sztuką tajemną i elitarną. Szacunek do materii i artystycznych realizacji rodził się w trudnych i żmudnych przetworzeniach negatywu i pozytywu w technikach specjalnych, jak grafizacja, izohelia, relief czy pseudosolaryzacja.

Ewa Dytfeld wiernie asystowała Markowi przez ponad dwadzieścia lat jako muza i żona oraz matka ich córek. Aparat cyfrowy zdemolował hierarchię wartości nie tylko w świecie fotografii, lecz również w ich rodzinie. Po co godzinami w szkodliwych oparach odczynników chemicznych poszukiwać ulotnych wizji nadwyrężając rodzinny budżet, skoro ten sam efekt można uzyskać łatwo i szybko manipulując cyfrowym zdjęciem w różnorodnych programach? Ewa Dytfeld znudzona monochromatycznym obrazem mężowskiego świata, kilka lat barwnie opowiadała o swojej rodzinie i środowisku, w którym mieszka. Powstały w tym okresie efektowne, wielokolorowe pejzaże z odcieniem kobiecej łagodności. Fascynacja nowymi możliwościami i efektami trwała kilka lat, potem pojawiły się pytania o formę, treść i sens takiej pozornej łatwości uzyskania każdego obrazu. Aparat cyfrowy, prezent od męża, okazał się puszką Pandory. Jej współczesne prace to już wyważone pytania o istotę naszej egzystencji, rzetelna dokumentacja miejsc i zdarzeń.

Amatorom wolno wszystko, miłośnicy porażeni uczuciem do medium fotografii zaczynają z czasem mieć wątpliwości. Tak też stało się w przypadku Ewy i Marka Dytfeldów – wieloletnie doświadczenie Marka w czarno-białej fotografii odzyskało swoją rodzinną pozycję, obok aparatu analogowego sięgnął po cyfrówkę i korzystając z komputera stworzył domową pracownię według klasycznych reguł poznanych w klubie KADR. Satysfakcja ze wspólnych dokonań i sukcesów stała się sumą wcześniejszych doświadczeń oraz osobistej kreatywności każdego z nich. Pytanie: „Jak lepiej – razem czy osobno?” pozostaje ciągle aktualne.

Stanisław Kulawiak

 

Do pobrania jest katalog autorów. Katalog można pobrać klikając na zaproszenie!

dytfeldy_zapr_105x150.indd